Na swoim koncie mamy pierwsze, historyczne zwycięstwo w 1. Polskiej Lidze Futsalu. W sobotę w imponującym stylu pokonaliśmy Mieszka Gniezno 8:2.
Nasz zespół szybko narzucili rywalowi swój styl gry i efekt był natychmiastowy. Już w 2 minucie wynik meczu otworzył Łukasz Pieczyński. Chwilę później mogło być 2:0, ale idealną okazję zmarnował Jan Martin. Worek z bramkami rozwiązał się po golu Dariusza Pieczyńskiego w 10 minucie tego spotkania. Potem na listę strzelców wpisywali się: dwukrotnie Piotr Pietruszko i Filip Walczak. Gnieźnianie jeszcze w przed przerwą zrezygnowali z usług swojego bramkarza, próbując ratować sytuację. Przewaga w polu niewiele jednak wnosiła, bo gospodarze skutecznie się bronili. Do przerwy wynik brzmiał imponująco: 5:0 dla nas!
Po zmianie stron przyjezdnym nie pozostało nic innego, jak nadal próbować gry bez golkipera. W końcu dopięli swego. W 24 minucie autorem bramki dla Mieszka został Szymon Słowiński. Minutę później wyczyn kolegi powtórzył natomiast Paweł Kaźmierczak. Goście po dwóch szybko zdobytych golach uwierzyli, że jeszcze mogą odwrócić losy tego pojedynku. Gra się znacznie zaostrzyła, a gnieźnianie skupili się na wywieraniu presji na arbitrze. W 27 minucie marzenia gości prysły. Łukasz Pieczyński wyłożył piłkę Przemysławowi Czajce, a ten pewnie wykończył akcję strzałem przy słupku. W końcu nerwów na wodzy nie utrzymał Marcin Greser, który za dyskusję z sędzią obejrzał drugi żółty, a w konsekwencji czerwony kartonik. Ostatnie 10 minut należało już w pełni do miejscowych, którzy sytuacji mieli co niemiara. W 31 minucie piękną akcję braci wykończył Łukasz Pieczyński, inkasując swoją drugą bramkę, a kilkadziesiąt sekund później wynik na 8:2 ustalił Damian Drewnowski.
Jest to nasze pierwsze zwycięstwo w rozgrywkach 1. Polskiej Ligi Futsalu. Zwycięstwo historyczne, ale także bardzo ważne w kontekście psychologicznym. Po słabym starcie, wreszcie się przełamaliśmy, co może pozytywnie wpłynąć na ich postawę w kolejnych meczach.
Na pomeczowej konferencji prasowej przyjezdni mieli mnóstwo zastrzeżeń do pracy arbitra, upatrując w niej przyczyn porażki. Istotną rzecz zauważył Piotr Pietruszko, który mówił, że wynik mógł być dużo wyższy. Wszak sytuacji do zdobywania bramek mieliśmy całe mnóstwo.
Materiał przy współpracy z:


