Sporo emocji przysporzyło kibicom spotkanie 5. kolejki 1. Polskiej Ligi Futsalu. Nasz drużyna zremisowała we własnej hali z wiceliderem rozgrywek, Persa MOSiR AZS Uniwersytetu Zielonogórskiego 4:4.
Od początku meczu zostaliśmy zmuszeni do pogoni za rywalem. Nie pierwszy raz w tym sezonie bramkę straciliśmy tuż po gwizdku rozpoczynającym spotkanie. Wynik w pierwszej minucie otworzył Kacper Konopacki. Kilka minut później ten sam zawodnik ponownie pokonał Łukasza Błaszczyka i na tablicy wyników widniał rezultat 0:2. W tym okresie gry przyjezdni imponowali swoją grą, sprawiając na sporo kłopotów – szczególnie przy wyprowadzaniu akcji ofensywnych.
Mimo wszystko, zdobyliśmy bramkę kontaktową. W 9 minucie, po pięknej asyście Łukasza Pieczyńskiego akcję skutecznie wykończył Damian Drewnowski. Przyjezdni mieli kilka doskonałych okazji do podwyższenia prowadzenia, ale na wysokości zadania stawał Łukasz Błaszczyk. W 16 minucie, po kontrze gości nasz golkiper był już jednak bez szans, a hat-trick skompletował Kacper Konopacki. Tuż przed syreną kończącą pierwszą połowę swoim doświadczeniem i chłodną głową zaimponował Daniel Lebiedziński, który ustalił wynik tej części gry na 2:3.
W drugiej połowie nieco więcej do powiedzenia mieli już podopieczni Dariusza Pieczyńskiego. Początek bezwzględnie należał do naszego zespołu. W 23 minucie, po rzucie wolnym w dogodnej sytuacji znalazł się Łukasz Pieczyński, jednak piłka przeleciała nad poprzeczką bramki rywala. Chwilę później, również po stałym fragmencie tuż obok słupka uderzył Damian Drewnowski. W 26 minucie goście ponownie zaimponowali szybkością w wyprowadzeniu ataku. Tym razem miejscowego bramkarza pokonał Michał Bartnicki. Wtedy do akcji wkroczył Piotr Pietruszko, który zaliczył kilka widowiskowych prób. W jednej z nich chciał zaskoczyć bramkarza technicznym uderzeniem, ale zabrakło precyzji.
W 31 minucie gola meczu zainkasował ponownie Damian Drewnowski, oddając piękny, niesygnalizowany strzał w światło bramki. Mieliśmy 3:4 i w dalszej części mogło wydarzyć się dosłownie wszystko. Na 4 minuty przed końcem nasi trenerzy postawili wszystko na jedną kartę, wycofując bramkarza. Skutek był natychmiastowy, a wyrównał Piotr Pietruszko. W końcówce obie ekipy miały swoje okazje, a tej najlepszej nie wykorzystał Hubert Olszak, marnując przysłowiową setkę. Ostatecznie mecz zakończył się dość sprawiedliwym remisem 4:4.
Remis z faworyzowanym zespołem z Zielonej Góry należy uznać za dobry rezultat. Tym bardziej, że MOSiR AZS wygrał wszystkie dotychczasowe spotkania. Za tydzień czeka nas ponownie czeka trudne zadanie. Tym razem wybieramy się do Lubawy, na mecz z równie silnym Constractem.
Skrót meczu przygotowany przez Telewizję Leszno
Materiał przy współpracy z :


