Blog Mikołaja Juskowiaka, Z bocznej trybuny: Jaki jest cel?

Tegorocznym celem futsalistów, tym na tu i teraz, jest na pewno awans do I ligi, co trzeba osiągnąć wygrywając kolejne spotkania. Jednak są plany sięgające dużo dalej. Choćby skuteczna rywalizacja w coraz wyższych ligach grając swoimi wychowankami , a dodatkowo reprezentowanie naszego kraju.

Słów kilka jeszcze o meczu w poznańskiej Arenie, bowiem tym małym celem jest wygrywanie, zdobywanie punktów w kolejnych spotkaniach. Zawodnicy Dariusza Pieczyńskiego wzięli grę na siebie, ale rywale grali uważnie. W końcu leszczynianie przycisnęli i jeszcze przed przerwą Filip Walczak strzelił swoją pierwszą bramkę w tym sezonie. W drugiej połowie podwyższyli wynik po kontrach, najpierw Damian Drewnowski, a potem Jakub Molicki. Gole takie, że praktycznie obaj wchodzili do bramki z piłką, a to też trzeba sobie wypracować. 3:0, wynik niemal pewny, ale poznaniacy wycofują bramkarza, strzelają pierwszą bramkę. Kontrowersja, bo były wątpliwości czy piłka całym obwodem przekroczyła linię. I się zaczęło. Miało być łatwo i przyjemnie, a tymczasem gospodarze strzelili bramkę kontaktową. Ostatecznie wygraną udało się obronić, ale moim zdaniem patrząc na zachowanie niektórych zawodników, nie wszystko w końcówce było w porządku. Raczej wkradła się improwizacja. Zachowywanie spokoju w końcówkach spotkań też się wypracuje z czasem, wraz z doświadczeniem będzie lepiej. Test zdany, ale tylko na cztery z plusem. Teraz każdy chce wygrywać z liderem.

Kolejnym sprawdzianem był mecz w Hali Trapez, z ekipą z Kostrzyna. Widać było że rywal przyjechał do Leszna z nastawieniem na sprawienie niespodzianki i urwanie punktów faworytowi. Pierwszą bramkę zdobył Łukasz Pieczyński, chwilę później jeszcze jedną dołożył Przemysław Czajka. Przeciwnik zdołał raz odpowiedzieć i tak skończyła się pierwsza połowa. Chociaż leszczynianie nie przegrywali ani razu, to było nerwowo. Siedząc za ławką rezerwowych, niejednokrotnie widziałem nerwowe rozmowy, pokrzykiwania do kolegów przebywających na boisku. Schodzący Łukasz Pieczyński krzyczał: Co my gramy? Jakby chciał powiedzieć, że nie to było ćwiczone na treningach. W drugiej połowie miejscowi zdobywali kolejne bramki, ale to wcale nie był przysłowiowy spacerek. Jak mówił Dariusz Pieczyński na konferencji po meczu: Spodziewaliśmy się takiego zażartego meczu, takie spotkania także muszą się zdarzać. Słowom trenera trudno nie przyznać racji. Takie mecze jak ten w poznańskiej Arenie z M40.pl, czy w Trapezie z ekipą z Kostrzyna będą się zdarzać. Nie zawsze będzie łatwo i przyjemnie, ale to właśnie te trudne spotkania, emocjonujące końcówki, kształtują charakter drużyny, tworzą ją po prostu.

Kolejny cel. Szkolimy młodzież. Cieszyć się trzeba z każdego powołania do kadry narodowej wychowanków leszczyńskich klubów. Adrianna Płaczek, obecnie bramkarka Pogoni Baltica Szczecin jest na Mistrzostwach Europy kobiet w piłce ręcznej jako jedną z dwóch bramkarek. To wychowanka leszczyńskiego Astromalu Leszno. Adrian Bogucki to kształcący się w Szkole Mistrzostwa Sportowego we Władysławowie powoływany do młodzieżowych reprezentacji naszego kraju. To z wychowanek UKK Dziesiątka i Polonii Leszno. KS Futsal Leszno także za cel stawia sobie szkolenie. Pierwsze efekty tej pracy już widać. Dzięki współpracy z Polonią 1912 Leszno, w minioną niedzielę wystąpiliśmy w Łęczycy w turnieju kwalifikacyjnym mistrzostw Polski U-14. Nasi chłopacy zajęli drugie miejsce, awansując do barażu, gdzie stawką będzie już rywalizacja w finale. Kto wie, może wkrótce będziemy się cieszyć z wychowanka klubu w reprezentacji kraju. Jeszcze trochę czasu musi minąć, ale może za jakiś czas znajdą się następcy braci Łukasza i Dariusza Pieczyńskich z naszego regionu. Bo bracia nie są tutaj tylko żeby „zrobić” awans, i zostawić spaloną ziemię. Obecność w Lesznie tak utytułowanych zawodników trzeba wykorzystać, by dalej grać można było grać swoimi wychowankami.

Jeszcze raz. Cel na tu i teraz: zdobywać punkty w każdym kolejnym meczu. Cel na sezon: awans do I ligi. Cel odleglejszy: dojść jak najwyżej, grając przede wszystkim własnymi wychowankami. Cel dodatkowy: doczekać wychowanka w reprezentacji Polski.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *