Kaczmarzyk: Wciąż się uczymy

Po kilku miesiącach rywalizacji, dobiegły końca rozgrywki II ligi futsalu. GI Malepszy Futsal Leszno z dorobkiem 17 punktów zajął szóstą pozycję. O wrażeniach związanych z sezonem 2015/2016 opowiada trener naszej drużyny, Krzysztof Kaczmarzyk.

Ekipa poczyniła lekki postęp w porównaniu do zeszłorocznej kampanii. Wynik sportowy był nieco lepszy, chociaż w klubie liczono na więcej. Przypomnijmy, iż celem minimum było trzecie miejsce. – Jeśli zestawimy tabelę z poprzedniego sezonu z tegoroczną tabelą, to delikatny progres jest zauważalny, natomiast nie ukrywam, że każdy z nas miał nieco bardziej wyostrzone apetyty. W pewnym momencie wydawało się, że bez większych problemów będziemy walczyć o miejsca w czołówce. Stało się jednak inaczej. Wierzę, iż sezon ten przyniósł kolejne doświadczenia i może być już tylko lepiej. Jestem niemal przekonany, że tak się właśnie stanie i przysporzymy zarówno kibicom, jak i sobie, wiele radości – mówi Kaczmarzyk.

Biało-czerwoni miewali różne momenty. Potrafili wznosić się na wyżyny swoich umiejętności i grać, jak równy z równym z mocniejszymi od siebie, ale i sprawiać zawód w starciach z teoretycznie niżej notowanymi rywalami. – Wzloty i upadki to rzecz jak najbardziej normalna zarówno w życiu sportowym, jak i tym pozasportowym. Jeżeli stosunek wzlotów i upadków jest na korzyść tych pierwszych, to możemy mówić o sukcesie. Nigdy nie jest tak dobrze, żeby nie mogło być lepiej, dlatego odczuwam pewien niedosyt. Duży wpływ na dyspozycję poszczególnych zawodników, a co za tym idzie całego zespołu miało to, że kilka osób z naszego składu łączyło grę na trawie z futsalem. Była wtedy widoczna pewnego rodzaju kolizja, szczególnie podczas okresu przygotowawczego. W dalszym ciągu próbujemy sobie przyswoić abecadło tej odmiany piłki nożnej. Wciąż uczymy się, a przez to nie stoimy w miejscu – szczerze przyznaje.

W ostatnim spotkaniu sezonu, leszczynianie przegrali w Zielonej Górze z tamtejszym AZS UZ. Pomimo porażki, Kaczmarzyk chwali swoich podopiecznych za charakter. – Może powiem coś zaskakującego, ale bardzo zapadł mi w pamięć ostatni mecz sezonu z liderem w Zielonej Górze. Wcale nie dlatego, że odbył się stosunkowo niedawno. Było nas naprawdę niewielu, a pojechaliśmy do „jaskini lwa”. Pomimo dość niekorzystnego wyniku, zaprezentowaliśmy się całkiem dobrze. W takich meczach kształtuje się charakter sportowca, bo nie sztuką jest grać, gdy jest pełen skład i drużyna jest „na fali”, lecz wtedy, gdy wszystko układa się nie po naszej myśli. Ja należę do tych osób, które strasznie cenią sobie dojrzałość sportową, zaangażowanie oraz wolę walki bez względu na okoliczności – stwierdził szkoleniowiec.

Piłka halowa w Lesznie rozwija się we właściwym kierunku. Potwierdzeniem tego są pochwały ze strony przedstawicieli innych klubów. Zaprezentowano nowe oblicze wizerunkowe, dzięki któremu dyscyplina stała się bardziej rozpoznawalna. – Niewątpliwie futsal w Lesznie przyjął się i ma swoje grono sympatyków, które z meczu na mecz się powiększa. Klub jest wzorowo zarządzany i dobrze poukładany od strony organizacyjnej, czego dowodem są liczne pochwały ze strony środowiska futsalowego. Słyszałem nawet o takiej opinii, i nie jest ona wcale przesadzona, że niektóre kluby ekstraklasowe nie są tak solidnie prowadzone i nie wprowadzają tak pionierskich rozwiązań i pomysłów, jakie są czynione w Lesznie. Tego mogą nam pozazdrościć. Wielki czas na to, aby poziom sportowy dorównał poziomowi organizacyjnemu i będziemy niebawem pasjonować się sukcesami leszczynian – zakończył optymistycznym akcentem.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *