Blog Mikołaja Juskowiaka, Z bocznej trybuny: Po pierwsze widowisko

Nie często zdarza się, aby mistrz Polski przyjeżdżał do zespołu drugoligowego, w jakiejkolwiek dyscyplinie. A my właśnie mieliśmy okazję ugościć futsalowych, aktualnych mistrzów kraju, Gattę Active Zduńska Wola i… mistrzowie w szoku, takie widowisko, takie show. Byli lepsi, ale organizacyjnie na pewno już teraz nie odstajemy, nawet od Ekstraklasy.

Zawodnicy ze Zduńskiej Woli to doświadczeni piłkarze, niemal każdy z nich ma sporo meczów w Ekstraklasie, a nie rzadko także w reprezentacyjnych barwach. Nic zatem dziwnego, że dali popis rozgrywania, mądrze stali, nie biegali bez sensu, piłka krążyła z podań na pierwszy kontakt. Sobalczyk (strzelił trzy bramki), Krawczyk, Kiełpiński to nazwiska uznane w środowisku futsalowym. Nic zatem dziwnego, że zaaplikowali sześć bramek naszym bramkarzom. Odpowiedzieliśmy jednym trafieniem. Molicki po indywidualnej akcji, swoją drogą nieźle kapitan nimi zakręcił. Kilka naszych akcji mistrzowie także docenili, bijąc brawa z ławki rezerwowych, w końcu czegoś trener nauczył. Ważniejszy od wyniku był jednak efekt promocyjny. Udało się zrobić efektowne show, ciekawą prezentację, przy efektach świetlnych, a wszystko to przy pełnych trybunach hali Trapez. Niech choćby jedna czwarta osób, które po raz pierwszy były na meczu futsalu przyjedzie na kolejne spotkanie ligowe i już będzie można mówić o opłacalności organizacji starcia z mistrzami Polski. Przecież kolejne, które przed nami, to starcie na szczycie II ligi z ekipą z Konina.

Po całym pozytywnym „zamieszaniu” na parkiecie miałem okazję dłużej rozmawiać z trenerem Dariuszem Pieczyńskim. Człowiek otwarty i na pewno skory do przekazywania tego czego sam się nauczył. – Póki mogę coś przekazać i kogoś czegoś nauczyć to będę się starał – mówił.

Trener zapowiedział, co czeka zespół w I lidze, jeśli tam awansuje. Klasę wyżej na parkiecie trwa walka siłowa, nie zawsze ma to coś wspólnego z taktyką, sporo jest improwizacji. Taktyka ma za to znaczenie głównie w Ekstraklasie. Zdaniem starszego z braci Pieczyńskich w tam są trzy, góra cztery drużyny, które nadają ton tej rywalizacji, a reszta może mieć kłopoty nawet z pierwszoligowcami, zwłaszcza trzy ekipy z dołu tabeli. Zdaniem byłego reprezentanta kraju, najlepiej funkcjonującym obecnie klubem futsalowym w Polsce jest Rekord Bielsko-Biała. Jest to niemal przedsiębiorstwo, dobrze funkcjonujące, z grupami młodzieżowymi i pewnie zmierzające po tytuł najlepszej w kraju.

Tłumaczył też swoich podopiecznych w spotkaniu z mistrzami kraju. – Chłopaki z Gatty, których znam dobrze, z nie jednym grałem, to doświadczeni zawodnicy. Grają niemal tyle co ja, wiedzą doskonale jak zagrać, jak się ustawić, jak wygrać mecz małym nakładem sił. Zwłaszcza w starciu z tak niedoświadczoną drużyną jak nasza – wyjaśnia Dariusz Pieczyński. Udało się podsłuchać, że być może to nie był ostatni mecz pomiędzy tymi zespołami. Leszczynianie bardzo chcieli sprawić psikusa mistrzom Polski. Niektórzy zostawili na boisku kawał zdrowia, może latem będą mieć szansę rewanżu.

Widowisko pierwsza klasa, wspaniała wizytówka futsalu, na pewno kogoś udało się zarazić. Atmosfera w zespole jest na pewno, wyniki w lidze są, to dobra pozycja wyjściowa do drugiej części sezonu.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *